Strona główna
O kole
Spotkania
Członkowie
Galeria
Statut
Kontakt

Księga Gości
Forum wewn.

Zakład SGiO

Przyjdź Sztywny - Wyjdź Kreatywny
Obóz w Kazimierzu
Forum Młodych 2008
Szkolenia z AEGEE
Szkolenia wewnętrzne
Projekt badawczy

Kultura a rynek




Obóz w Kazimierzu Dolnym

W dniach 6-8 listopada 2009 roku Studenckie Koło Naukowe Socjologów Gospodarki i Organizacji zorganizowało obóz warsztatowo - badawczy w Kazimierzu Dolnym. Celem naszego wyjazdu była praca związana z badaniami nad gospodarowaniem czasem wolnym i pieniędzmi przez młodzież licealną województwa lubelskiego. Dokładniej mówiąc chcieliśmy zająć się kodowaniem i analizą zebranych przez nas wcześniej danych.

Relacja z wyjazdu:
Piątek, 10 rano. Dla jednych blady świt, dla innych pora lunchu. Spotykamy się jednak wszyscy na dworcu PKS: zwarci, gotowi i chętni do pracy i integracji, reprezentanci I, II i III roku socjologii, w sumie 9 osób. Skład dość ciekawy: cztery Agnieszki, pięć nie Agnieszek (Julka, Zuza oraz Adam, Bartek, Kamil) :). Jeśli ktoś zapomni imienia którejś z dziewczyn, może zaryzykować i nazwać ją Agnieszką. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że się nie pomyli :). Na początku wszyscy nieco senni i niepewni wybieramy się na dworzec busów. Odnajdujemy odpowiedniego busa, rozlokowujemy się w nim, czekamy na odjazd i zastanawiamy się: jak będzie wyglądać nasz weekend? Wszyscy (mam nadzieję) z pozytywnym nastawieniem wyjeżdżamy z Lublina. W drodze dyskutujemy na wiele interesujących tematów, poznajemy się lepiej, opowiadamy anegdoty z życia studenta. Podróż mija dość szybko. Pierwsza rzecz godna zapamiętania? Droga do Kazimierza bywa mocno wyboista:). Wysiadamy z busa, witamy Kazimierz. Pogodna piękna, jak na zamówienie - słońce świeci, jest ciepło. Szukamy naszego Góralskiego Domku, w którym mamy spędzić najbliższe dwa dni. Docieramy na miejsce bez większych problemów. Domek faktycznie wygląda na góralski, cały drewniany, na zboczu góry. Wdrapujemy się na drugie piętro, rozlokowujemy w pokojach. Jesteśmy pełni dobrych myśli dowiadując się, że w jednym z tych pokoi przez trzy tygodnie przebywał Zbigniew Herbert i tworzył. Mamy dobry wzór do naśladowania :). Zostawiamy rzeczy i szybko udajemy się na spacer. Przyglądamy się z bliska Rynkowi, idziemy na spacer nad Wisłę, podziwiamy widoki. Spacer kończymy obiadem. Przy stole dobra atmosfera, pojawia się wiele wspólnych tematów do rozmowy. Każdy z nas ma inne doświadczenia, inną historię. W końcu spotykały się tu aż trzy roczniki socjologii. Jest szansa dowiedzieć się o sobie nieco więcej, wiadomo przecież, że na spotkaniach naszego koła nie zawsze jest czas na długie rozmowy na tematy nie związane ze sprawami koła. Po obiedzie wracamy do naszej chaty, na dobry początek postanawiamy się nieco zrelaksować. Dla jednych dobry do tego był film, dla drugich kolejny spacer. Po jakimś czasie spotykamy się wszyscy w herbertowskim pokoju i powoli rozpoczynamy pracę. W nasze ręce trafiają kwestionariusze ankiet, analizujemy odpowiedzi udzielane przez lubelskich licealistów. Trzeba przyznać, że niektóre z nich inspirowały nas do szerszych rozważań dotyczących uczniów liceów. (Jakiś czas zajmowaliśmy się też kwestionariuszami ankiety o wizerunku największych miast Polski jako hipotetycznych pracodawców. Badania te zaczęliśmy przeprowadzać w poprzednim roku akademickim, ale kontynuujemy je też i w tym roku). Po bliższym poznaniu naszego narzędzia badawczego postanowiliśmy jeszcze przeanalizować prezentację pt. Jak korzystać z SPSS. Praktyczna analiza danych ilościowych. Zapoznanie się z tym programem było dość istotnym punktem naszego wyjazdu, ponieważ postanowiliśmy analizować wyniki badań właśnie przy pomocy SPSS. Po aktywnym wieczorze porozchodziliśmy się do różnych, bardziej relaksujących zajęć. Były spacery po Kazimierzu przy blasku księżyca, odwiedziny w knajpce na Rynku i długie, długie rozmowy do późnej nocy.
W sobotę dzień nie powitał nas już niestety słońcem, ale gęstą mgłą, jednakże może dzięki temu łatwiej było nam zabrać się do pracy już od rana. Po śniadaniu jeszcze raz przejrzeliśmy prezentację i zastanawialiśmy się nad sposobem kodowania naszych ankiet. Przed południem dołączył do nas opiekun naszego koła - mgr Michał Wójcik. Od razu rozpoczęliśmy pracę - najpierw krótka dyskusja o sposobie kodowania danych, następnie przełożenie teorii na praktykę, czyli praca z programem SPSS. Każdy z nas miał okazję zakodowania kilku pytań, dbaliśmy o to, by wszyscy zaangażowali się w ten proces. Poszło nam to wyjątkowo sprawnie. Po kilku godzinach zakończyliśmy pracę nad pytaniami zamkniętymi. Uznaliśmy, że należy nam się obiad - jak wiadomo, myślenie wzmaga apetyt:). Zjedliśmy smaczny posiłek i odwiedziliśmy uroczą herbaciarnię. Czas bardzo szybko płynął, zrobiło się późno, musieliśmy pożegnać naszego opiekuna, a sami wróciliśmy na miejsce naszego noclegu. Starając się, by dopiero co zdobyta przez nas wiedza utrwaliła się, postanowiliśmy zacząć kodować konkretne pytania z wypełnionych przez uczniów ankiet. Praca okazała się przyjemna, szło nam to gładko. Wieczór ten spędziliśmy wszyscy razem rozmawiając o tym i owym oraz oglądając interesujące filmy :). Szybko zrobiła się noc (czas w dobrym towarzystwie płynie szybciej), dla jednych była ona krótsza, dla innych dłuższa - znowu były spacery i rozmowy nocą, które moim zdaniem bardzo sprzyjają integracji.
W niedzielny poranek zaczęliśmy powoli zbierać swoje rzeczy i myślami wracać do Lublina i obowiązków, które tam na nas czekają. Spakowaliśmy się, pożegnaliśmy z bardzo uprzejmą Gospodynią Góralskiej Chatki, dokonaliśmy wpisu w kronice z nadzieją, że jeszcze kiedyś tu wrócimy. Na dworcu spędziliśmy więcej czasu niż mieliśmy w planie - nasz bus nie przyjechał. Potrafiliśmy jednak wykorzystać ten czas na ostatnie pożegnanie z Kazimierzem - wizytę na Rynku oraz mały obiad. Kolejny bus na szczęście był już punktualnie i w niecałą godzinę dowiózł nas z powrotem do Lublina.

Weekend niby krótki, ale długi. Czas płynął szybko, ale pozwolił nam lepiej poznać się nawzajem i opracować dane potrzebne do dalszej pracy nad naszymi badaniami. To, jak inni uczestnicy oceniają wyjazd pozostawiam im samym, jednak ja z własnej perspektywy przyznaję, że był to bardzo pozytywny weekend pod każdym względem. Żadnych spięć, nieporozumień, a za to harmonijna praca (współpraca) oraz wiele wspólnej zabawy. Życzę sobie i reszcie uczestników naszego koła jak najwięcej takich wyjazdów. Mam również nadzieję, że następnym razem stworzymy jeszcze liczniejszą grupę :)

Agnieszka Myzik
sekretarz SKNSGiO


statystyka